Za każdym razem Kiedy budziłam się w tym samym szpitalu, w tej samej sali, w tym samym łóżku, obok tej samej malutkiej dziewczynki byłam gotowa wylać morze łez. Najbardziej bolało, że moja córka jest obok, ale nie mogę jej dotknąć...
Kiedy lekarz przyszedł z samego rana na obserwację Emily. Po jego minie wnioskowałam, że moja córcia zapadła w wieczny sen. Po mimo, iż nogi mnie bolały i nie mogłam na nich ustać wyskoczyłam z łóżka i już byłam przy inkubatorze. Przez szybkę widziałam Emily, która nie przebierała, już tak radośnie i swoimi małymi paluszkami. Leżała spokojnie bez ruchu... Moje oczy zrobiły się szklane, A zaraz potem miałam całą twarz zalaną. Łzy spływały na szybę, a następnie osmale zstuwały się po nim.
Zapłakana klęknełam obok inkubatora i bezradnie oparłam o niego twarz. Ręce przykleiłam do szybki i patrzyłam na moją maluśką córeczką. Naraz wydarzył się cud. Emily otworzyła swoje wielkie błękitne przesłodkie oczy. I wypowiedziała swoje pierwsze słowo. Powiedziała je tak cicho, że słyszalne było tylko dla matki. Powiedziała - "mama".
Moje oczy zabłysły i z nadzieją na ustach spojrzałam na lekarza. Ten patrzył na mnie jak na zjawę. Spojrzałam jeszcze raz na Emily. Uśmiechała się w kąciku i radośnie machała swoimi nóżkami i rączkami.
-Jutro Panią wypuścimy... - mówił lekarz przeglądając dokumenty.
Po tych słowach to ja patrzyłam na niego jak na zjawę.
-Słyszałaś kochanie! Jutro będziesz w domku! - po raz pierwszy od miesięcy byłam zadowolona.
Kiedy radośnie pukałam do "mieszkanka" mojej córci na salę przyszedł Peeta.
-Coś się stało?! - przerażony na mój widok przyklejonej do inkubatora rzucił wszystkie torby i podbiegł do mnie.
Objął ramieniem pocałował w policzek. Podniosłam na niego swoją czerwoną twarz od płaczu i uśmiechnęła się od ucha do ucha. Na ustach blondyna złożyłam delikatny pocałunek.
-Jutro wychodzę ze szpitala. - mówiłam przez namiętnie pocałunki.
Peeta chciał zdjąć ze mnie koszulę nocną, ale mu nie pozwoliłam.
-Nie przy dziecku... - mówiłam łaskotana przez mojego męża.
-Kocham Cię Katniss. - mówił zajęty podziwianiem moich piersi.
-Ja Ciebie też. - mówiłam powstrzymując się od jęków.
-Ale ja Ciebie bardziej! - krzyczał zatapiając twarz w moich piersiach.
* Następnego dnia *
Zadowolona wychodziłam ze szpitala z Emily na rękach. Peeta trzymał Rye'a. Po 15 minutach byliśmy już w domu. W drzwiach dopadła nas Willow, która przywitała się z młodszym rodzeństwem.
-Mogę ją potrzymać? - Kiedy to mówiła oczu jej błyszczały.
Nie chętnie oddałam Emily Willow. Następnie Willow nosiła Rye'a. Ja nawet na krok nie chciałam odstąpić córki. Gdy Peeta pytał czy może ją wziąść odpowiadałam "Nie". Chłopak zawiedziony odchodził. Za 6 razem widząc, że bardzo tego chce pozwoliłam mu. Kiedy przeglądałam się mojemu mężowi z Emily zabrzmiał dzwonek do drzwi. Niechętnie odstawiłam córki i poszłam na korytarz.
-Wszystkiego najlepszego! - chórem krzyknęli: Haymitch i Effie z Joshem na rękach, Annie, Alex z Allice i Robert. I... i... I mama.
-Kto to? - krzyczy Johanna z sypialni.
Stałam jeszcze chwilę wpatrując się w tłum przyjaciół.
-Wchodzcie... - powiedziałam cicho.
-Co... ? - mówił zdezorientowany Peeta z uśmiechem na twarzy.
* Oczami Alexa *
Kiedy starsi już się rozgościli razem z Allice
Allice wymknęliśmy się do mnie do domu. Nie było tam nikogo. Mieliśmy cały dom dla siebie...
-Już jesteśmy. - uśmiecham się do dziewczyny.
Po zamknięciu drzwi Allice dopada mnie swoimi pocałunkami. Lekko ją podnoszę, a ona obejmuje mnie w pasie nogami. Sadzam ją na stoliku pod lustrem i całuję szyję. Zchodze coraz niżej... Brunetka rozpina guziki mojej koszuli. Nie pozostaję jej dłużny i zdzieram z niej koszulkę, a następnie lekko pieszczę cycki. Delikatnie zdejmuję stanik i zsuwam z jej ramion. Całuje jej nagie piersi, a ona w tym czasie zdejmuje mi spodnie nogami. Dwona palcami zciąga ze mnie bokserki. Po chwili niosę moją całkowicie nagą dziewczynę do sypialni. Kładę ją delikatnie na łóżku i pieszczę brzuch. Allice całuje mnie po szyi i torsie, a ja zdejmuję z niej spodnie. Brunetka jęczy co motywuje mnie do działania. Powolnie w nią wchodzę, a moja 17 letnia dziewczyna wyraźnie tego chce. Glaszcze mój kark, a ja składam trzy delikatne pocałunki na jej podbrzuszu. Dziewczyna przygryza dolną wargę, a następnie z jej ust wydobywa się głuchy jęk. Po 4 godzinach leżymy wtuleni w siebie.
-Powtórka? - uśmiecham się zmęczony.
W tym momencie do pokoju wbiega mama.
-Dom płonie! - krzyczy,a ja okrywam nas misternie kołdrą.
Cała się czerwieni i szybko wychodzi z pokoju. Ubieram się szybko z Allice i biegniemy po schodach.
-Gdzie? - krzyczy Allice.
-U Johanny! - tam są wszyscy.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńRozdział jest super ale mam małe "Ale". Jako osoba która chce mieć powiązania położnicze (wuut xd) po prostu muszę to napisać. Płód w drugim miesiącu ciąży nawet nie przypomina człowieka. Jest to taka malutka, przeźroczysta "galaretka" która nie jest nawet wielkości ręki. Nie da się urodzić dziecka będąc w drugim miesiącu ciąży, można jedynie poronić. W dziesiątym tygodniu ciąży (2,5 miesiąca) brzuszek matki jest mały, tylko lekko odstaje.
OdpowiedzUsuńDziecko pierwsze słowo mówi około drugiego roku życia. W pierwsze miesiące po narodzinach, dziecko nie jest nawet w stanie podnieść główki. Pierwszym dźwiękiem jaki wydaje z siebie dziecko jest krzyk. Następnie na jakiś czas milknie (z wyjątkiem oczywiście płaczu), aż w końcu wyda z siebie pierwsze prawdziwe dźwięki. Na samym początku największą przeszkodę w tworzeniu dźwięków stanowi jego fizjologia. Aparat mowy noworodka różni się jeszcze od naszego i nie jest w stanie wyprodukować dźwięku odpowiadającego naszej mowie.Między 2. a 6. miesiącem życia aparat mowy przekształca się – dzieci zaczynają wydawać pierwsze dźwięki leżąc: „agghhh”, „agghhh”. Od 4. - 5. miesiąca wydawane przez dziecko dźwięki stają się coraz bardziej świadome. Dzieci zaczynają wydawać z siebie całą serię wokalizacji, naśladując odgłosy z otoczenia (brrrrrrrr, prrrrrrr, mmm), ich brzmienie (od niskich do wysokich), natężenie (od szeptów do krzyków) itp. W pełni opanuje umiejętność mówienia dopiero w wieku 5-6 lat.
Gdybyś nie wiedziała czym zajmuje się położna: Po uzyskaniu dyplomu położna ma bardzo duże kwalifikacje i możliwości: można pracować na sali porodowej (opieka nad ciężarną w trakcie porodu, przyjęcie porodu oraz 2-godzinna opieka po porodzie nad matką i dzieckiem), sali cięć cesarskich (przygotowanie rodzącej do zabiegu, asystowanie, przyjęcie noworodka i postępowanie w kąciku), oddziale położniczym (opieka nad kobietą w połogu), oddziale noworodkowym (opieka nad noworodkiem), intensywnej opiece neonatologicznej (opieka nad wcześniakami, noworodkami z zaburzeniami, wadami, wymagającymi intensywnego nadzoru), oddziale patologii ciąży (opieka nad ciężarną), oddziale ginekologii (opieka nad kobietami i dziewczynkami z chorobami ginekologicznymi, przygotowanie do zabiegów, asystowanie w trakcie), w przychodniach (wizyty patronażowe w domu, opieka nad kobietą w połogu i noworodkiem do 6 tygodnia życia) oraz poradniach, można również przyjmować porody domowe.
Mam nadzieję ,że nie potraktujesz tego komentarza jako atak na siebie. Rozdział jest naprawdę fenomenalny. Ogólnie podoba mi się twój styl pisania. Tylko gdybyś mogła pisać ciuut dłuższe rozdziały :3.
Pozdrawiam, Yoo.