sobota, 7 listopada 2015

Rozdział 23 "Wycieczka"

5 komentarzy- nowy rozdział

To były moje najlepsze urodziny ever! Cody został na noc i trochę się działo... Jako 16-to latka mogę stwierdzić, że życie jest świetne! Za 2 lata kończę szkołę, a co do studiów to pewna nie jestem... Czy w ogóle pójdę.
* Rano *
Kiedy się obudziłam Cody był dalej przy mnie. Tak słodko spał. Wtuliłam się w jego nagi lekko umięśniony tors.
-Witaj kochanie... - szeptał zaspany.
Zaczął głaskać mnie po włosach i pocałował w głowę.
-Witaj. - odchyliłam głowę do tyłu tak, aby widzieć jego twarz.
Złożył delikatny pocałunek na moich ustach i lekko się odsunął.
-Dziś przyjeżdża Alex i Allice. - uśmiecham się do chłopaka.
Mieli przyjechać na tydzień, bo już dawno nigdzie nie wychodziliśmy. Wynajęliśmy mały drewniany domek w Dystrykcie 4. Z widokiem prosto na plażę oddaloną o parę kroków.
Zadowolona zrywam się z łóżka i idę do szafy.
Mój pokój rok temu przeszedł renowację teraz jest miętowo-czarno-biały.
Kiedy stoję przed krzesłem na, którym mam swoje ubrania Cody złapał mnie od tyłu za biodra. Położyłam głowę na jego ramieniu i przez okno spoglądałam na Dystrykt 2 o godzinie 6;38.
-Kocham Cię... - szeptałam ze łzą w oku.
Chłopak pocałował mnie w głowę, a ja uznałam to za odpowiedz.
Ubrana i spakowana zeszłam na śniadanie. Zrobiłam jajka na toście, a Cody zaparzył herbatę. O 7;28 zadzwonił dzwonek do drzwi. Pobiegłam szybko na korytarz przywitać gości. Była to... Reachel.
-O! Hej! - byłam zmieszana.
-Hej!? - wykrzykuje dziewczyna chaotycznie wymachując rękami. -Tak się witasz!? Po tylu latach znajomości?! I tak nagle znalazłaś sobie lepszą przyjaciółkę! A mnie tak po prostu zostawiłaś!
-Reachel... - nie wiedziałam co powiedzieć.
-Teraz to Reachel! A gdzie byłaś gdzie najbardziej potrzebowałam pomocy?! - krzyczy
-Nie przeżyję twojego życia za Ciebie! Musisz sobie sama radzić! - nie wytrzymałam.
-Ja potrzebowałam pomocy, a ty w tym czasie przeżywałaś swój związek z tym debilem! - drze się na cały Dystrykt.
Nie dość, że obraziła mnie to jeszcze Cody'iego. Zła rzuciłam się na nią. Prawy sierpowy i lewy. Dwa razy ją ugryzłam kopnęłam kilka razy w brzuch. Zatrzasnęłam drzwi i wróciłam do kuchni.
-Co Ci się stało?
Oglądam swoje ubrania i widzę zakrwawioną bluzkę i spodnie.
-To? Nic. - uśmiecham się szeroko.
* 1,5 godziny później *
Mój telefon zaczął dzwonić. Szybko wyciągnęłam komórkę z kieszeni, a na wyświetlaczu widniał napis "Allice".
-Hallo? - odezwała się dziewczyna.
-No hej!
-Alex doszedł do wniosku, że rozsądniej by było jeżeli spotkalibyśmy się na miejscu. Nie będziemy po was przyjeżdżać. Ok? - mówiła nie pewnie dziewczyna.
-Jasne.
-To fajnie. Widzimy się na miejscu!
-No cześć!
Wytłumaczyłam wszystko Cody'iemu, a on oczywiście się zgodził.
* W Dystrykcie 4 *
Kiedy dojechaliśmy na miejsce Alexa'a i Allice jeszcze nie było. Rozłożyliśmy się w pokoju i poszliśmy na plażę.
Rozłożyliśmy ręczniki, parasol i pobiegliśmy do wody. Cody złapał mnie w pasie i przyciągnął do siebie. Całował moją szyję i masował piersi.
-Cody! - piszczałam kiedy chłopaka przerzucił mnie przez ramię i zaczął się kręcić.
Nie utrzymał równowagi i runęliśmy do wody.
-Cody! - krzyczę przerażona szukając chłopaka.
Nie wynurzał się przez dobre 5 minut.
Poczułam dotyk na moich plecach i zobaczyłam całego mokrego chłopaka z rybą w zębach i wodorostami na głowie. Wypluł rybę i skoczył na mnie i znów byliśmy w wodzie.
Na kolanach w morzu złapałam chłopaka za policzki, a on mnie za biodra. Całowaliśmy się i w tym samym czasie coraz bardziej zanurzaliśmy.
Nasz podwodny pocałunek przerwał krzyk;
-Ładnie to tak zaczynać bez nas! - uśmiecha się Alex.
Ze śmiechem padamy na plecy do wody. Cody znika pod błękitną osłoną oceanu. Czuję jak dotyka moje plecy, a następnie wychodzi z wody ze mną na rękach. Kładzie delikatnie na piasku i biegnie do nowo przybyłych.
Allice, która przed chwilą moczyła tylko nogi w morzu, była cała mokra. Alex pobiegł za nią do wody i ochlapał mojego narzeczonego.
I w ten sposób zaczęliśmy wojnę. Brunet złapał mnie za rękę i pociągnął mnie po piasku do wody. Ochlapywaliśmy się i śmialiśmy.
Byliśmy tam do wieczora. Ja i Cody poszliśmy wcześniej i daliśmy im trochę prywatności.
Kiedy tylko przekroczyliśmy próg chłopaka porwał mnie do sypialni i zamknął drzwi na klucz.
* Oczami Allice *
Siedzę w objęciach Alexa na ręczniku oglądając zachód słońca. Gdy wielki, żółty okrąg był już prawie za horyzontem Alex wstał i poda ł mi rękę. Z jego pomocą wstałam. Staliśmy chwilę wpatrując się w siebie.
-Allice Pariette! - mówił klękając przy tym, a w moich oczach pojawiły się łyz.
-Tak... ! - mówiłam wzruszona klękając przed chłopakiem i nie dając mu dokończyć.
Chłopak włożył na mój palec pierścionek zdobiony perłami. Jedną dużą na środku i trzema coraz mniejszymi po bokach.
Padliśmy na piasek razem i zaczęliśmy się rozbierać. Po 2 godzinach wróciliśmy do małego domku. Zastaliśmy tam Willow i Cody'iego siedzących w swoich objęciach i w szlafrokach przy kominku. Poszliśmy wziąć wspólną kąpiel i dołączyliśmy do nich.
* Oczami Alex'a *
Gdy tylko usiadłem na kanapie zadzwonił telefon.
-Hallo? - odzywam się do słuchawki.
-Kochanie... - zaczęła mama.
Po długie rozmowie, w którą nie mogłem uwierzyć wróciłem na fotel. Wzrok miałem wbity cały czas w jedno miejsce.
-Coś się stało? - pyta zaniepokojona moja narzeczona.
-Tata... On... on... - mówię nie wierząc. -On żyje. - siedzę dalej.
Zapadła niezręczna cisza.
-Nigdy go nie poznałem...
I znów ta sama cisza.
-To my wyjedziemy jutro. - mówi Allice.
-Nie... Ty zostań, ciesz się z wyjazdem. Ja wrócę.
-Tam gdzie ja tam i ty... - mówiła stanowczo dziewczyna.

6 komentarzy:

  1. Super notka. Czeka mm :)

    OdpowiedzUsuń
  2. JEJ!!! FINNICK ŻYJE! FINNICK ŻYJE! FINNICK ŻYJE! FINNICK ŻYJE!
    Od razu odpowiem na Twoje pytanie... nie jestem normalna XD
    No ale... FINNICK!!!! ♥♥♥
    Spróbuję napisać coś jeszcze... ale zaraz... FINNICK♥!!
    No dobra... bardzo fajnie, że postanowiłaś go ożywić i mam nadzieję, że Annie zostawi tamtego Roberta i będzie z Finnickiem... musi być!!!! MUSI!!!! MUSI!!!
    Dlaczego? Bo ja tak mówię.

    Teraz jeszcze trochę popiszę... przestaję lubić Willow. Na serio... zaczyna mnie irytować, bo żadna myśląca szesnastolatka się tak nie zachowuje.

    Ogólnie rozdział mi się podoba... no i FINNICK ŻYJE!!! ♥♥♥

    Życzę Ci duuuuuuużo weny, nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału i zapraszam również do siebie, wstawiłam dziś nowy rozdział:
    http://losyfinnickaiannie.blogspot.com/2015/11/rozdzia-91-album.html

    Pozdrawiam
    love dream

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że ci się podoba!
      Jeśli można wiedzieć to co cię zirytowało w zachowaniu Willow? Bo jeśli chodzi o te pobicie to chciałam trochę odwzorować Katniss.

      Usuń
    2. Napisałam Willow? Miała być Reachel... przepraszam za błąd... nie zauważyłam :)

      Usuń