5 komentarzy - nowy rozdział
Po kilku dniach zupełnie przyzwyczaiłam się do protezy. Czułam się jak bym miała normalnie nogę. Nie myślałam o tym, ani już jakoś specjalnie mi ona nie przeszkadzała.
Kiedy wypuścili mnie ze szpitala nadszedł czas, aby pójść do szkoły. Nie chciałam wracać... Chciałam, żeby Cody został i może nawet poszedł ze mną.
Niestety życie jest brutalne i poszłam sama.
* Rano *
-Willow! - usłyszałam krzyk mamy z dołu.
-Yyyyy... - mruczałam sama do siebie.
Nakryłam głowę kołdrą i nie miałam zamiaru wyjść. Miał być to mój pierwszy dzień w nowej szkole. Moja obawa był jedna; że przyjmą mnie tak jak nasza stara klasa Evie.
Evie do tej pory siedzi sama, w rogu i do nikogo się nie odzywa.
-Willow! - powtórzył się krzyk mamy.
-Nie! - wykrzyczałam najgłośniej jak umiałam.
Wyskoczyłam z łóżka i trochę chwiejnym krokiem jak co rano przez protezę podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej biało-czarny trochę za duży sweter i dżinsy. Czarne Converse i czarną czapkę w stylu beanie. Chciałam spuścić się na linie z szafy z okna i biec do lasu, ale...
-Willow? - mówił śmiesznie tata.
Speszona odwracam głowę i cofam nogę z ramy okna.
-Wiesz, że... - nie dokończył, bo zaczęłam płakać.
Lekko objął mnie ramieniem i przytulił.
-Nie... Ja nie chcę tam iść. - lamentowałam cicho w rogu łóżka.
Tata nie wiedział co powiedzieć. Głaskał mnie po plecach i po włosach.
-Nie... - skrzeczałam cicho z płaczu.
-Wiem, że to tru... - znów nie dokończył przeze mnie.
-Nie! Nie wiesz jak to jest być nowym! - powiedziałam o ton głośniej.
* Oczami Peety *
Ta rozmowa był trudniejsza, niż z Katniss. Pamiętam dobrze jak potraktowali nową dziewczynę u nas w klasie. Wiem, że przyszła dwa razy, a potem ślad po niej zaginął. Nikt jej niw widział, a nawet w domu jej nie było.
-Will... - wydusiłem z siebie to słowo.
-Nie Will. Tylko pozwól mi zostać. - prosiła ze łzami w oczach.
-Chciał bym. Ale musisz chodzić do szkoły. - uśmiechnąłem się lekko.
Brunetka odruchowo przytuliła się do mnie i wylała wszystkie łzy w moją nową koszulę.
-Willow! Jazda na dół! - wparowała zła Katniss.
Will jeszcze bardziej się do mnie przytuliła i schowała głowę w stronę ściany. Objąłem ją jednym ramieniem. Drugą ręką czesał jej włosy palcami.
-Willow. - Katniss złagodniała.
* Po rozmowie, Oczami Willow *
Bądź co bądź poszłam do szkoły. Po długiej rozmowie trochę spóźniona dojechałam na miejsce. Smutna, zła, rozdrażniona i Bóg wie co jeszcze wkroczyłam do szkoły. Nie wiedziałam gdzie mam iść. Gdzie mam lekcje. I co najgorsze nikogo nie znałam.
Kiedy znalazłam się pod klasą zapragnęłam, aby Cody był ze mną. Wszyscy o mnie szeptali. Patrzyli na mnie i wszyscy się oglądali. Po raz pierwszy w życiu moim zbawieniem był dzwonek na lekcję. Starszy mężczyzna, który wyglądał bardzo sympatycznie przyszedł zaraz po dzwonku. Obejrzał mnie od stóp do głów i otworzył drzwi.
Stałam jak kołek przy biurku i rozglądałam się po klasie.
-Dzień dobry! - mówił sympatycznie nauczyciel z uśmiechem jak tata.
Stałam dalej ze wzrokiem wbitym na sam koniec sali. Doszło do mnie jak dobrze ma Emily i Rye w domu. Jak dorosną to pójdą do tej szkoły i nie będą się przepisywać.
-Mamy w klasie nową koleżankę! - standardowo przedstawił mnie nauczyciel. -Przedstaw się nam. - zwrócił się do mnie.
Zmieszana nie wiedziałam co powiedzieć. Stałam dalej i wodziłam wzrokiem po wszystkich uczniach.
-Wi... - zaczęłam. -Willow. Willow Mellark. - oznajmiłam i stałam dalej jak słup.
Widziałam jak wszyscy szeptają coś pomiędzy sobą i spoglądają na mnie z pogardą, a część z podziwem i jeszcze inni ze współczuciem. Tej ostatniej grupy ludzi nie rozumiałam.
-Usiądź Willow. - zwrócił się nauczyciel z promiennym uśmiechem.
Ja dalej stałam i patrzyłam błagalnie na nauczyciela.
-Gdzie mam usiąść? - wydusiłam z siebie te słowa.
W ten sposób rozpoczęła się kłótnia. Szepty ustały, a nastąpił harmider. Wszyscy się przekrzykiwali do kogo mam usiąść.
-Wszyscy ciebie przyjmą. - uśmiechnął się prze miło. -Wybór należy do Ciebie! - oznajmił rozglądając się po klasie.
Zrobiłam to samo i już po chwili wiedziałam gdzie usiądę. Powoli podeszłam do cichej dziewczyny w okularach. Jej włosy spięte w kucyka miały kolor ciemnego blondu, a niebieskie oczy mocno się iskrzyły, czarne zerówki dodawały jej urody. Kiedy odsunęłam krzesło obok niej wywaliła na mnie oczy.
-Hej. - szepnęłam.
-Hhhh... Hej. - uśmiechnęła się szeroko.
Przez całą lekcję siedziała zadowolona i uśmiechnięta.
* Na przerwie *
Zbawczy dzwonek zadzwonił i wszyscy wybiegli z klasy. Podeszłam do biurka p.Collins'a i zaczekałam na Raychel.
-Idziemy? - zapytałam z uśmiechem.
-Ja? - zapytała zszokowana.
-Tak! - zaśmiałam się lekko z jej miny. -Nikogo innego nie ma.
-To idziemy. - i znów dziewczyna cały czas się uśmiechała.
* Po lekcjach *
Raychel siedział z boku murku z nosem w książce. Usiadłam obok i dokładnie się jej przyglądałam. W pewnym momencie zamknęła książkę i spojrzała na mnie.
-Ty na prawdę ze mną rozmawiasz?
Odpowiedziałam jej uśmiechem.
-Tak po prostu?
-Yhy. - odpowiedział
-Wow! - Reachel siedziała zadowolona.
Dalej siedziałyśmy i rozmawiałyśmy. Z kontekstu zdania wyrwał mnie klakson. To tata trąbił.
-To chyba po ciebie. - westchnęła w wskazała głową na samochód.
Spojrzałam raz na nią, a raz na tatę.
-Może chcesz iść do mnie? - wystrzeliłam.
Dziewczyna znów zrobiła wytrzeszcz.
-Ja? Jasne! - i pobiegłyśmy do auta.
Biegłyśmy przez zasypane śniegiem boisko.
Mój komentarz... znaczy ten właściwy, niemiłosiernie długi komentarz pojawi się tu za godzinę, albo dwie...
OdpowiedzUsuńPo co więc piszę ten? Bo chcę Cię poinformować, że jestem i czytam, ale nie mam teraz czasu na długi komentarz :)
Okej!!! Już jestem i... piszę właściwy, niemiłosiernie długi komentarz, okej... zaczynamy!!
UsuńBardzo podoba mi się ten rozdział :) Fajnie, że Willow poszła do szkoły i znalazła przyjaciółkę :)
No i bardzo fajne było to, kiedy Peeta rozmawiał z Willow... to było wprost urocze :)
Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału, życzę Ci duuuużo weny i zapraszam do siebie:
http://losyfinnickaiannie.blogspot.com/
Pozdrawiam
love dream
Dzięki! 💛
UsuńRozdział jest zarąbisty! Uwielbiam takie rozdziały... w sensie ,że ktoś idzie do szkoły i on się męczy nie ja. (wuut xd). Jak dla mnie Willow może częściej zabierać nas ze sobą do szkoły. Tak jak mówiłam - rozdział bardzo mi się podobał. I ten Peeta, taki tatuś <3 Aż się ciepło na sercu robi jak tak się troszczy o Willow ^^. Nie przedłużając... rozdział baaardzo fajny i czekam na next! :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Yuuki (Yoo9622)
Dziękuję. Bardzo mi miło!
UsuńNaprawdę świetny rozdział :)
OdpowiedzUsuńSuper <3
OdpowiedzUsuńCzekam <3
Usuń