niedziela, 25 października 2015

Rozdział 10 "Coś się kończy, a coś zaczyna "

O dziwo bardzo szybko zasypiam, ale w nocy budzę się z trzy razy. Dręczą mnie koszmary... w każdym umiera ktoś inny... ktoś bliski.
Ciepłe promienie słońca, muskają moje policzki. Po omacku szukam komórki na szafce obok łóżka. Telefon wskazuje godzinę 6;59. To znaczy, że za minutę przyjdą nas obudzić. Nie mam zamiaru ruszać dupy z łóżka. Z tej myśli wytrąca mnie głośny szloch. Odgłosy dobiegają z szafy. Lekko przerażona wstaje i zakładam szlafrok po czym zmierzam w stronę dźwięku. Gdy otwieram szerokie, rzeźbione drzwi szafy widzę małego Nergo. W tym samym momencie do pokoju wybiega Alex.
-Nergo! - krzyczy na tyle cicho, żeby wszystkich nie obudzić.
Przez małą szparę w szafie widzę blondynka proszącego na klęczkach.
-Nie widziałam go. - mówię spokojnie.
Kiedy Alex opuszcza mój pokój wyciągam malca na łóżko.
-Co to ma znaczyć? - staram się zachować spokój, ale zamiast tego cicho się śmieję.
-My tylko... bawimy się w chowanego! - Nergo się rozweselił.
Gotowa na śniadanie razem z Effie i Nergo wychodzimy na korytarz. Gdy siedzimy przy stole poznaję innych trybutów Annie przedstawia nam Juliet i Wiktora- rodzeństwo oraz Ashley i Gavina- młodych zakochanych. W pewnym stopniu widzę w nich siebie i Peetę.
Beete przedstawia nam swoją ekipę ; Miley, Keyla, Pomela i Marcus. Johanny znów nie zostajemy... w każdym razie na żywo gdyż jej podopieczni noszą ze sobą coś w formie zegarka z wbudowanym hologramem. W ten sposób kilka razy widzieliśmy się z nią elektronicznie.
Po zakończonym śniadaniu ze wszystkimi opiekunami spotkaliśmy się w jedynym pomieszczeniu które nie jest monitorowane 24h na dobę - łazienka! Z początku panowało małe zamieszanie. Po odliczeniu brakowało dwóch osób ; Johanny i córki Victori. Tej ostatniej to miało nie być, a co do Jo to nie mamy pomysłu jak się z nią skontaktować. Próbowaliśmy wymyślić plan działania jak uwolnić dzieci z areny, a zamiast tego wyszedł plan jak ośmieszyć Panią Prezydent. Po kilku godzinnym obradowaniu musieliśmy wracać. Zabraliśmy trybutów na ćwiczenia. Największy podziw kierowałam ku najmłodszemu ze wszystkich. Nergo machał nożami jak zawodowiec. Cornelia i Allice uczyły się strzelać z łuku. Nawet dobrze im to wychodziło. Co do Alexa to kieruję moje kondolencje. Jego zwinność oraz chytrość dają mu ogromne szanse. Wiem, że będzie mu trudno rozstać się z Nergo, bo wiem, że traktuje go jak rodzinę. Widząc jak blondynek bawi się z Alexem i skacze dokoła niego próbując zwrócić na siebie uwagę dostrzegłam to samo uczucie ze strony malucha.
Po zakończonym treningu wszyscy zmęczeni dzisiejszym dniem wracamy do siebie. Chwilę jeszcze rozmawiałam z synem Annie. Dowiedziałam się, że zerwał kontakt ze swoją dziewczyną z powodu odległości pomiędzy nimi. Zamiast interesować się Sophie zauważyłam, że iskrzy coś pomiędzy nim, a Allice. Śmiali się i wymieniali się beztroskimi, mało widocznymi flirtami.

1 komentarz: