niedziela, 25 października 2015

Rozdział 8 "Powrót do przeszłości"

W nocy nie mogłam zasnąć. Cały czas miałam mroczne wizje związane z Peetą. Willow za to spała jak zabita tylko co jakiś czas coś mruczała i się wierciła. Nie wiedziałam czy kiedykolwiek znów zobaczę mojego chłopaka z chlebem.
* Rano *
Telewizor oznajmił, że wszystkich dotyczasowych zwycięzców Głodowych Igrzysk oraz opiekunów trybutów zaprasza do Kapitolu. Z niechęcią zabrałam swoje rzeczy i pojechałam. Willow zostawiłam pod opieką dziadków.
Podczas drogi rozmawiałam z Haymitchem, Beetem i Effie. Razem z Annie szukałyśmy Johannay, ale nigdzie jej nie było. Po czterogodzinnej podróży dojechaliśmy na miejsce. Zakwaterowaliśmy się w hotelu. Dostałam trzy osobowy pokój z Annie i Effie. W związku z tym miałam dużo czasu na rozmowę z blondynką o jej przyszłym dziecku. Podczas rozmowy wymsknęło mi się, że także spodziewam się dziecka. Dziewczyny zrobiły dokoła mnie wielką aferę. W nocy Effie próbowała wciągnąć nas w nocne ploteczki, ale mnie nic nie ruszało. Annie tylko co jakiś czas śmiała się pod nosem i uśmiechała.
Następnego dnia o 8;00 przyszła służba, która nas obudziła. Zebrałyśmy się i o 8;30 byłyśmy w Sali Obrad. Przyszłyśmy jako pierwsze. Zajęliśmy wyznaczone miejsca przy pół okrągłym stole. Annie miała miejsce obok mnie, a Effie na przeciw przy stole dla opiekunów.
Kiedy wszyscy już byli na salę wkroczyła Victoria. Spojrzała na wszystkich zebranych przelotem, tylko na mnie zatrzymała się chwilę dłużej.
-Pewnie domyślacie się dlaczego się tu spotykamy. - z dumą oznajmiła Pani Prezydent.
Po jej słowach na sali podniosły się szepty.
-Cisza! - krzyknęła sfrustrowana. -Tak! wznawiamy Głodowe Igrzyska! - oznajmiła dumnie.
W mojej głowie kilka razy powtórzyła się ta scena i słowa wypowiedziane przez Victorię.
-Jeśli będę zadowolona z tegorocznych Igrzysk następnych nie będzie! - teraz jej uśmiech był szczery.
"Jak to nie będzie. Ona żartuje! - myślałam"
Cała się trzęsłam i nie mogłam uspokoić oddechu. Przed oczami miałam wizję dożynek... wylosowana zostaje Willow. Zmierza w kierunku sceny, a ja... nie mogę nic poradzić na przyszłą śmierć mojego dziecka. Chwilę zamyślenia przerywa donośny głos.
-Panno Mellark! - odzywa się Victoria, a ja odruchowo wstaję z krzesła.
Każda para oczu skierowana jest w moją stronę.
-Teraz przeczytam listę przydziału dystryktów dla każdego zwycięzcy;
Jedynkę dostje młody chłopak, który chyba nigdy nie słyszał o czymś takim jak Głodowe Igrzyska.
Beete Latier - 2 i 3
Annie Odair - 4 i 5
Szóstka idzie do młodej blondynki (córka Victori)
Johanna Mason/Teliss - 7 i 8
9 i 10 dostają bliźniaki Mike i Molly
Jedenastka należy do szatynki z ciemną karnacją koło 50- tki
Katniss Everdeen/Mellark - 12 i Kapitol
Po przeczytaniu listy każdy podszedł do Victori i wziął kartki z numerami dystryktów. Teraz została odczytana lista opiekunów trybutów;
Do Beetiego idzie młoda ciemnoskóra dziewczyna, która jest od niego o około 8 lat młodsza i jest córką mentorki z jedenastki.
Do Annie idzie Ostavia, ta sama, która była w mojej ekipie stylizacyjnej.
Johanna ma młodą kobietkę z zielonymi włosami, w pasemka związanymi w dwa warkocze sięgające do pasa.
Ja mam Effie, jej raczej nie trzeba opisywać. Powiedziała mi tylko, że na czas Igrzysk wróci do kolorowego stylu, a na tourne zachowa blond włosy.
* Wieczorem *
Po kolacji w gronie starych znajomych wróciliśmy do pokoi. Pomogłam spakować się Annie i odprowadziłam ją do poduszkowca. Ja i Effie zostajemy jeszcze na dwa dni do dnia dożynek. Zaczniemy losowanie od Kapitolu.
Kiedy koło 23;0 siedzimy w pokoju słyszymy kroki. Chwilę później drzwi do pokoju otwierają się, a w wejściu stoi Victora... cała zdyszana i zalana potem Victoria.
-Cholera! Uciekł! - krzyczy na cały apartament.
Ja i Effie patrzymy na siebie pytająco, a zaraz potem Pani Prezydent wybiega na korytarz.
"Peeta! - myślę z nadzieją"
Kilka minut po całej akcji również wybiegam na korytarz. Obiegam cały hotel i nigdzie nie mogę go znaleźć. Kiedy chciałam się poddać i naszła mnie myśl, ze chodziło jej o kogoś innego usłyszałam szmery z jadalni. Po cichu zbliżyłam się do drzwi i przez małą szparę zobaczyłam Peetę. Blondyn siedział skulony na ziemi z podkrążonymi oczami. Chwilę później zobaczyłam Strażników Pokoju bijących i kopiących chłopaka. Chciałam rzucić się na tą s*kę, ale wiedziałam, że w ten sposób nie pomogę nikomu. Z kontekstu wyrwały mnie coraz głośniejsze kroki. Zobaczyłam Victorię zmierzającą w moją stronę. Szybko schowałam się za wazonem z kwiatami w innym korytarzu. Kiedy prezydent przechodziła przy mnie zobaczyłam Peetę ciągniętego po ziemi przez Strażników. Za nim ciągnął się dywan z krwi... Blondyn musiał mnie zauważyć, gdyż jego oczy zabłysły gdy patrzył w moim kierunku, a usta otworzyły się szeroko. Z moich oczy popłynęło kilka łez. Żałowałam, że nie może być teraz u mojego boku...
Szybko zebrałam się do kupy i postanowiłam ich śledzić. Szli jednym z najdłuższych korytarzy, który był naj mniej uczęszczany. Następnie zaczęli chodzić krętymi ścieżkami, ale i tak ich nie zgubiłam. Na końcu prawie na nich wpadłam gdyż zatrzymali się przed pustą ścianą z kilkoma obrazami. Victoria zbliżyła się do jednego największego, a następnie go odchyliła. Znajdował się tak płaski wciśnięty w ścianie skaner z miejscem idealnie wyprofilowanym dla jej diamentowego naszyjnika. Po przyłożeniu biżuterii nie widoczne wejście obok skanera otworzyło się. Jeden ze strażników przerzucił blondyna przez ramię, a reszta odwróciła się w stronę sejfu. Peeta wyciągną swoją bladą rękę resztkami sił w moją stronę, a ja to odwzajemniłam. W ten sposób nasze ręce się musnęły, a na twarzy blondyna zawitał chwilowy uśmiech.

1 komentarz:

  1. Przeczuwam, że Katniss podstępem zdobędzie tan naszyjnik i w jakiś sposób uwolni Peetę... mam nadzieję, bo on ma być cały i zdrowy!!
    Czy to było specjalnie, żeby Beete dostał Trójkę, Annie Czwórkę, Johanna Siódemkę, a Katniss Dwunastkę?
    Rozdział świetny! Czekam na kolejny!
    Życzę duuużo weny i zapraszam do siebie:
    http://losyfinnickaiannie.blogspot.com/

    Pozdrawiam
    love dream

    OdpowiedzUsuń