Nasza pierwsza w pełni wspólna noc! Przy mnie tak słodko śpi Peeta, a w pokoju obok jest Willow i nie zapominając o najmłodszym jeszcze nie nagrodzonym domowniku. Po powrocie do 12 wybrałam się na wizytę do lekarza. Można było określić już płeć dziecka. W końcu to już 5 miesiąc. Po wesołej nowinie mogę powiedzieć tylko jedno; It's a boy!
Od kąd na świat przyszła Will miałam imię dla chłopca; Rey. Johanna mieszka już w 12, a Effie ma rodzić za 3 miesiące. Ona i Haymitch są już po ślubie i pomimo milionów kłótni i języków dobiegających z końca ulicy razem są szczęśliwi.
* Oczami Peety *
Z czasu Igrzysk nic nie pamiętam... czuje się wyrwany z kontekstu. Pomimo to cieszę się bardzo, że znów jesteśmy razem. Umiem teraz czerpać jeszcze większą radość z każdej chwili z rodziną. Nawet gdyby nie było to mile wspomnienie to jest to związane z moimi dwoma najpiękniejszymi kobietami na świecie.
Kiedy budzę się rano wszyscy jeszcze śpią. Chcę zrobić niespodziankę moim kobietkom więc po cichu schodzę na dół i zaczynam robić śniadanie. Robię jajka na twardo, jajecznicę, parówki, bułki z serem, I inne pyszności. Szczęście jest takie, że my wszyscy lubimy to samo, choć Katniss różni się od nas jednym względem. Zje wszystko byle by nie łykołaki. Więc specjalnie dla niej robię wiewiórki w marynacie. Kiedy tylko skończyłem usłyszałem, że ktoś szedł do kuchni. W drzwiach stanęła nie zadowolona Willow z powodu, że dziś jest poniedziałek. Stała z Iskrą na rękach i głaskała ją po grzbiecie, a kotka pomrukiwała. Standardowo jak co dzień rano zadzwonił dzwonek do drzwi, który obudził moją drugą księżniczkę. Jak by się nikt nie spodziewał był to Cody. Przyjaciel Willow. Zawsze tak mówi "że to tylko przyjaźń ", ale stary ojciec nie da się oszukać. Will od razu się rozchmurzyła i w podskokach poszła otworzyć drzwi. Młody chłopak przywitał ją kwiatami prosto z łąki, a moja córka zaczerwieniła się i włożyła bukiet do rzeźbionego wazony także od Cody'iego.
Kiedy wszyscy byli już przy stole i zajadali śniadanie, a młody brunet próbował poderwać moją córkę zadzwonił telefon. Jako jedyny wstałem od stołu i ruszyłem w kierunku przedpokoju.
-Hej... - odezwał się nie pewnie Beete.
-No hej? Co tam!?
-Moglibyśmy się u was zatrzymać na jakiś czas? - pomimo, że rozmawiałem z nim przez telefon to widziałem, że się uśmiecha.
-My? - powtarzałem ze zdziwieniem, którego nie chciałem ukazać.
-Ja, Miley i... - przerwał zawstydzony.
Przez słuchawkę było czuć, że się czerwieni.
-Rozumiem... -Jasne, że możecie się zatrzymać, a kiedy będziecie?
-No w sumie to już jesteśmy rozległ się głośny dzwonek do drzwi.
Po chwili przy stole siedziała nas szóstka, a jeśli liczyć nie narodzonych to ośmioro.
* Oczami Willow *
Zajęta wspaniałą rozmową z nowo poznanym wujkiem i ciocią nie zauważyłam, że pora do szkoły. Przerażona co zrobi nauczyciel jeśli dowie się, że jesteśmy spóźnienie o 2 godziny. Odruchowo złapałam Cody'iego za rękę i z torbą na ramieniu wybiegłam do szkoły. Nauczycielka była dziś dobroduszna. Nie postawiła nam uwag do dziennika, pozwalała rozmawiać na lekcjach i rzucać w nią papierami. Wykorzystując okazję rozmawiałam z Codym o Naszym Miejscu. Miejscu, w którym się poznaliśmy... nigdy tego nie zapomnę.
Z racji iż nauczycielka skróciła nam lekcje razem z brunetem poszliśmy do lasu pod Nasze Drzewo. Wzięliśmy koc z dziupli i rozłożyliśmy godz nad Tarasem Widokowym. Taras Widokowy było to takie wycięcie w śród sufitu z zaplecionych gałęzi. Uwielbiałam tak przychodzić nocą... razem z Codym... pocałowaliśmy się tu w nocy. Ale nie wracamy już do tego dnia. Jesteśmy przyjaciółni, ale on jest dla mnie kimś więcej... Kocham go!
* Oczami Katniss *
Po wspaniałym śniadaniu chciałam spędzić dzień nieco inaczej, ale troszkę przeszkadzają nam goście. Pomimo iż lubię Beetiego to nie nawidzę jego NARZECZONEJ! Co zrobisz? Oni migdalą się na mojej kanapie, a ja nie mogę bo tak nie wypada! No ja się tak nie bawię! Po wysłuchaniu wystarczająco dużo jęczenia Miley nie wytrzymałam. Zebralam ich rzeczy i wrzuciłam przez okno. Zdezorientowani wyszli z domu, a zamknęłam drzwi na klucz. Bez wahania oddałam się Peecie. Na początku protestował, bo jestem w ciąży, ale ja namawiałam go i ciągle stałam przy swoim. Wreszcie uległ I poszliśmy do sypialni.
Po takim popołudniu jak je zaplanowałam wybraliśmy się na spacer. Wiedząc, że Willow wróci późno do domu nie patrzyliśmy na godzinę. Kiedy byliśmy w parku prawie zemdlałam ze zmęczenia. Peeta martwiąc się o mnie i dziecko zaniósł mnie do domu. Nie mogąc się powstrzymać przez całą drogę całowałam blondyna po szyi. Gdy zobaczyła nas Willow, która także wracała patrzyła na nas jak na zjawę.
Cały następny dzień spędziliśmy przy telewizorze. Wszyscy razem ; ja, Peeta, Willow i Cody. Ostatnie dni były chyba najpiękniejszym dni w życiu mojej córci.
Kiedy oglądaliśmy serial "Z jak Zdrada" Cody pocałował Willow tak jak bohaterowie serialu. Willow choć trochę zaczerwieniona to siedziała w objęciach SWOJEGO CHŁOPAKA! Nie mogłam uwierzyć, że moja jeszcze nie dawno mała córka jest już taka duża i odpowiedzialna. ,
Mega <3
OdpowiedzUsuń